Rynek doradztwa finansowego w Polsce jest źle umeblowany. W efekcie klienci są pozbawieni rzetelnych oraz przydatnych informacji, co powoduje brak zaufania i w efekcie blokuje dalszy rozwój tego rynku. Nic dziwnego, klienci – mówiąc kolokwialnie – są nabijani w butelkę i tracą naprawdę spore pieniądze.
Na rynek doradztwa inwestycyjnego składają się dzisiaj trzy segmenty. Największą jego część opanowały banki, kolejną agenci ubezpieczeniowi, a trzecią niezależni dystrybutorzy produktów inwestycyjnych, legitymujący się zgodą Komisji Nadzoru Finansowego. Działalność tych segmentów jest determinowana przez dwie kluczowe kwestie: sposób działania oraz zakres oferty produktowej.
Liczy się cel sprzedażowy
Kluczowym graczem na rynku doradztwa inwestycyjnego są banki. Najważniejsze dla zrozumienia sposobu działania pracownika tej instytucji jest stwierdzenie, że z reguły jest on odpowiedzialny za sprzedaż wielu bardzo różnych produktów, wśród których najistotniejsze z punktu widzenia pracodawcy są konta, karty, depozyty oraz oczywiście wszelkiego rodzaju kredyty (hipoteczne, gotówkowe, firmowe). To na nich bowiem banki zarabiają najwięcej. Ponadto, pracownik banku, co nie jest bez znaczenia, pozostaje pod presją tzw. celów sprzedażowych, formułowanych z reguły jako ilość i/lub wartość konkretnych...