A gdybyśmy tak czytali w myślach pewnego ministra... Wariant nr 1 mamy już w kieszeni. Czyli obligacje z OFE trafią do ZUS, to pewne. I dziura w budżecie na kilka lat załatana. Konsultacje społeczne? Kto by ich słuchał. Parlament? Dostaną za swoje (o tym później). A czy to zgodne z konstytucją? To lepiej przemilczeć, bo jeszcze ktoś mi zagrozi trybunałem. Zresztą tylko jeden polityk jest przeciw i to ten wciąż z PO.
Przy odrobinie szczęścia uda się zaklepać wariant nr 2, czyli dobrowolny „przymus"...