Nadzwyczajne walne zgromadzenie Elektrimu zagłosowało wczoraj za jego dalszym istnieniem. Nie przeszkodziły temu gigantyczna strata, blisko 11 mld zł zobowiązań i ujemne kapitały własne odnotowane na koniec sierpnia.
Akcjonariusze spółki są przekonani, że jej majątek jest ciągle sporo wart. Prezes Wojciech Piskorz zapewniał, że jest rozliczany z tego, aby wartość firmy rosła, a porządki w grupie sprawiały, że zobowiązania spółki matki wobec firm z grupy (10,6 mld zł) powoli będą znikać.
Strata netto Elektrimu tak łatwo nie zniknie, co zdaniem prezesa przeszkadza królowi spekulacji w powrocie na GPW. Szef Elektrimu przyznał wczoraj, że realnym terminem notowań jest 2013 rok.