Franek myśli. Janek duma. Maciej drapie się po głowie. Trudno bowiem koniec z końcem związać. Wszystkich łączy jedna sprawa, jedna myśl - tak zwaną recesję jakoś przetrwać. A dzieciaki przecież wykarmić trzeba. Żonie, choćby na jakieś tanie walczące ze zmarszczkami smarowanie, też od czasu do czasu dać wypada. Mały fiat wymaga codziennej konserwacji, bo inaczej rozpadnie się szybciej od pasztetu drobiowego. A i sami zatroskani - Franciszek, Jan i Maciej - też chcieliby od życia jakiś choćby średni kufelek dziennie przyjąć (łatwiej wówczas z troskami do przodu iść i o jutro walczyć nowe). Oj, łatwo nie...