Jak realizuje się wielomilionowe transakcje, ukrywa duże zlecenia i radzi sobie z gigantycznym stresem? Czym na GPW interesuje się zagranica? Rozmowa z TOP3 maklerów w Polsce: Mateuszem Choromańskim (Erste BM), Marcinem Borciuchem (ex BM PKO BP) oraz Pawłem Szczepańskim (Trigon DM).
O pracy maklera instytucjonalnego w Polsce. Czy przypomina ona sceny z filmu „Wilk z Wall Street”?
Mateusz Choromański (M.Ch.): „Wilk z Wall Street” to mocno podkręcona wizja stworzona pod kino. W rzeczywistości ta praca wygląda zupełnie inaczej. To jest ciężka, codzienna, wielogodzinna robota. Jasne – czasami zdarzają się widowiskowe momenty, ale generalnie to dużo mniej spektakularne niż ludziom się wydaje. Gdybym miał jednym słowem opisać rolę maklera instytucjonalnego, powiedziałbym: „łączenie”. Łączymy klientów instytucjonalnych i ich potrzeby zakupowe albo sprzedażowe z płynnością rynku. Czasami ta płynność jest dostępna bezpośrednio w arkuszu, a czasami trzeba znaleźć drugą stronę dużej transakcji. Do tego dochodzi research, pomysły inwestycyjne, corporate access, kontakt ze spółkami. W praktyce makler jest takim łącznikiem pomiędzy wieloma elementami rynku.
Paweł Szczepański (P.Sz.): To przede wszystkim praca pomiędzy dwoma bardzo profesjonalnymi środowiskami. Z jednej strony są maklerzy i zespoły researchowe domów...