Za wprowadzeniem dodatkowych regulacji i zaostrzeniem nadzoru opowiedziało się 53 proc. ankietowanych użytkowników Bloomberga. To odpowiedź branży finansowej na problem greenwashingu, czyli przedstawiania przez przedsiębiorstwa działalność jako przyjaznej środowisku.
Poparcie dla bardziej rygorystycznego monitorowania tych kwestii było wyższe w Europie niż w USA. Jak komentuje Bloomberg, regulacje w UE są dalekie od doskonałości, a w USA ich rewizję utrudnia narastający sprzeciw republikanów wobec idei ESG. Jednocześnie za sprawą kryzysu energetycznego stopy zwrotu z aktywów ESG stały się mniej atrakcyjne niż w poprzednich latach. Inwestorzy obawiają się, że brak wiarygodnych danych co do wpływu działalności firm na klimat prowadzi do niewłaściwej alokacji kapitału. Ratingom ESG obliczanym przez dostawców brakuje transparentności i porównywalności, co zniechęca inwestorów do korzystania z nich. MWIE