Piotr Cymcyk, ZMiD
Na przekór przebijającym się głosom o tym, że „już niżej spaść nie może", rynek postanowił udowodnić, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Naruszając granicę 1700 punktów, WIG20 niczym czarna dziura powinien pochłonąć z ekspertów wszelkie pozostałe resztki optymizmu. Tak się jednak nie stało. Odczyt nastrojów zarówno dla średnich oraz małych, jak i największych spółek nie pogorszył się od ostatniego badania (ciężko nawet powiedzieć żeby istotnie się zmienił w jakimkolwiek kierunku). Fakt, że wciąż znajduje się na poziomach, przy których ciężko o optymistyczny wyraz twarzy. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę konsekwentny ruch na południe i naruszenie ważnego poziomu, brak bardziej zdecydowanej reakcji może być zaskakujący.