Alan Greenspan, były wieloletni prezes Rezerwy Federalnej, w swojej autobiografii wspomina, że ekonomii nauczył się nie tyle na studiach, ile w bibliotece instytutu analitycznego Conference Board. Była to „skarbnica danych na temat każdej ważniejszej gałęzi przemysłu Stanów Zjednoczonych", „wypełniona setkami półek z książkami opisującymi rzeczywiste funkcjonowanie tych branż". Przyszły szef Fedu spędzał tam długie godziny, analizując załadunki wagonów towarowych w XIX w., trendy w cenach bawełny krótkowłosej po wojnie secesyjnej i inne ważkie zagadnienia.
Złośliwi powiedzą, że Greenspan ekonomii nauczył się słabo, skoro nie był w stanie dostrzec narastającej na jego oczach bańki na rynku nieruchomości, którą sam w pewnym stopniu napompował. Ale abstrahując od oceny dorobku „maestro", jego wspomnienia dobrze ilustrują pewną prawdę: jeśli istnieją w ogóle niezmienne prawa ekonomiczne, to można je poznać, analizując zachowania dowolnego konsumenta, firmy czy branży. Innymi słowy, gospodarka jest jak kula: można ją oglądać z którejkolwiek strony i zawsze wygląda tak samo.
Co nie znaczy, że każdą stronę ogląda się...