Dane o stanie bilansu płatniczego w grudniu i w całym 2011 r. mogą budzić zadowolenie. Chociaż Europa Zachodnia zmaga się z poważnym kryzysem, nasz eksport – którego ponad dwie trzecie przypada na inne kraje unijne – radził sobie zupełnie przyzwoicie. Słaby złoty pomógł utrzymać w całym 2011 r. tempo wzrostu sprzedaży za granicę powyżej 10 proc. W efekcie zmalał deficyt obrotów bieżących i ryzyko dalszego gwałtownego osłabienia naszej waluty.
U inwestorów giełdowych wczorajsze dane nie wywołają jednak zachwytu. Wynika z nich bowiem, że w 2011 r. warszawska giełda budziła mniejsze zainteresowanie zagranicznych graczy niż rok wcześniej. W całym ubiegłym roku saldo inwestycji „zagranicy" na GPW to tylko 2 mld euro wobec blisko 6 mld euro rok wcześniej. W dodatku dwa ostatnie miesiące 2011 r. przyniosły odpływ kapitału z naszej giełdy za granicę. Jeśli obcy inwestorzy chcieli coś kupować, to nie akcje, ale obligacje skarbowe.