Felietony

Bez obaw o bliźniacze deficyty
16.01.2012, Piotr Soroczyński

Ostatnio można usłyszeć, że nasza gospodarka jest w dużym niebezpieczeństwie z powodu tzw. bliźniaczych deficytów. Czy rzeczywiście?

Po pierwsze – cóż to jest ten smok trzygłowy zwany bliźniaczym deficytem? W części krajów daje się zaobserwować zjawisko polegające na tym, że w okresie, kiedy mocno rośnie deficyt finansów publicznych, równocześnie szybko przyrasta nierównowaga w wymianie międzynarodowej mierzona wielkością deficytu bilansów obrotów bieżących. Skrótowo mówiąc, rząd, by pobudzić gospodarkę, się ostro zadłuża, transferuje środki do obywateli, czasem i do firm, ale pożytku z tego dla wzrostu specjalnie nie ma, bo kasa wydawana jest głównie na import dóbr konsumpcyjnych z zewnątrz. Spodziewanego przyspieszenia wzrostu PKB nie ma, zostaje za to pokaźny dług, którego zazwyczaj nie ma komu i z czego spłacać.

Jednym z królewskich tego przykładów w ostatnim czasie były Stany Zjednoczone, gdzie ów podwójny deficyt był szczególnie dobrze widoczny...


Aby odczytać ten artykuł musisz być zalogowany.
Nie masz dostępu ?
Zamów pełen dostęp do Gazety Giełdy Parkiet
Abonament
1 miesiąc: 269,00 PLN
3 miesiące: 779,00 PLN
12 miesięcy: 2 519,00 PLN

podane ceny zawierają 8% VAT
zamów
TWOJE KONTO RP.PL