Podoba mi się pomysł, by polskie firmy inwestowały za granicą i zarabiały. Z naciskiem na „zarabiały". Chciałbym dożyć czasów, gdy dywidendy spływające do Polski będą większe niż pobierane u nas np. przez właścicieli supermarketów. To poprawiałoby nasz bilans, wzmacniało złotego i powiększało rezerwy walutowe. Nie mówiąc o szczęściu akcjonariuszy.
Do tej pory jednak najbardziej udane, tj. najbardziej zyskowne były chyba krajowe przedsięwzięcia. Przykład: KGHM i utworzenie przez koncern razem z innymi wielkimi przedsiębiorstwami (w tym...