Od kilkudziesięciu lat coraz bardziej istotną formą własności prawie na całym świecie staje się własność pośrednia – taka, w przypadku której właściciel nie może bezpośrednio doglądać swojego dobytku i nie może bezpośrednio ingerować w zarządzanie. Proces ten z jednej strony ułatwiał rozwój wielu przedsiębiorstw, gdyż nieskrępowani tą ingerencją profesjonalni menedżerowie mogli wykorzystać pełnię wiedzy i umiejętności. Z drugiej jednak prowadził do nadużyć. I nawet jeśli nadużycia te zdarzały się stosunkowo rzadko, były na tyle nośne medialnie, że owocowały często nadmierną czy wręcz histeryczną reakcją regulatorów i nadzorców (przykład Sarbanes-Oxley Act) oraz coraz dalej idącymi postulatami w zakresie rozbudowywania dobrych praktyk, a następnie przekuwania tych praktyk w przepisy prawa.
Niestety, regulacje, które chronią przed nadużyciami, utrudniają także prowadzenie uczciwej działalności. A proste skopiowanie dobrych praktyk do przepisów prawa rodzi wiele wątpliwości. Szczególnie w przypadku naszego rynku, na którym nie ma kilkudziesięcioletniej tradycji zarządzania własnością pośrednią, na którym przez długi czas istnienia gospodarki wolnorynkowej dominowały przedsiębiorstwa...