Od dłuższego czasu jest jasne, że kurs koszyka walut złożonego po połowie z euro i dolara stopniowo zmierza w stronę 4,4 zł, gdzie wyznaczył szczyt w 2004 r. Ostatnia bariera chroniąca przed takim scenariuszem została przebita w styczniu. Piątkowe notowania wpisały się w takie oczekiwania. Złoty pozostawał słaby, ale nie stracił wiele. Kursy walut są jednak o krok od ostatnich maksimów.
Podobnie jest z kursem EUR/USD, który od kilku dni plasuje się poniżej bariery 1,3. Dolar nie jest w stanie uzyskać przewagi, gdyż inwestorów rozczarował plan pomocy bankom. Jednocześnie jednak euro pozostaje słabe, gdyż z gospodarki strefy euro napływają same złe informacje.
Decydujące w tej sytuacji jest postrzeganie ryzyka. Gdy rośnie do niego niechęć, amerykańska waluta na tym korzysta. W dalszym ciągu to dolar wydaje się atrakcyjniejszym rozwiązaniem niż euro. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie będziemy świadkami testowania ubiegłorocznego dołka w okolicy 1,25 USD za euro.