Było słabo. Ale później było lepiej. Problem w tym, że przez to, że później było lepiej, będzie jeszcze gorzej, niż było wcześniej, gdy było słabo. Trochę to zawiłe, ale tylko trochę. Rozwiązanie jest proste. Włączenie się "łapaczy dołków" w czasie wczorajszych notowań to sygnał, że rynek prawdopodobnie (wszystko jest układem szans i ryzyka) nie zaliczył definitywnego dołka bessy, a tym samym, trzeba się liczyć z możliwością pogłębienia...