Poniedziałek. Jadę do swojego biura z małego podwarszawskiego miasteczka. Po wyjechaniu ze strefy miejskiej trafiam na drogę dwupasmową, na której mogę się rozpędzić, by zdążyć na czas. Zaraz potem jest dość ostry zakręt, gdzie zawsze skupiam się, kiedy tamtędy przejeżdżam. Dzisiaj, właśnie na tym zakręcie widzę potłuczony samochód, który uderzył w latarnię. Jeszcze bardziej koncentruję uwagę na drodze.
Wtorek... środa... czwartek i kolejny wypadek. Piątek. Koniec tygodnia. Mam sporo rzeczy, które muszę zamknąć przed weekendem. Spieszę się do pracy. Przed sobą widzę...