Tak sobie myślę, że to znak czasów, ta Palma na rondzie de Gaulla w Warszawie (tak, tak - na środku ronda stoi sobie olbrzymia palma, powaga!). No więc, kiedy idę sobie po śniegowym błotku Nowego Światu, tak np. w kierunku Giełdy, duszę się ze śmiechu. Palma jest OK. Jako signum temporis idealna. Palma po prostu to ładne określenie tego, co nas na kapitałowym rynku otacza.
Jasne, właściwie to kaktus nam wszystkim powinien wyrosnąć w łapach ze względu na czasy, jakich dożyliśmy. Z jednej strony dzieją się rzeczy fajne - Unia nas chce (z oporami, ale zawsze), pewnie będziemy zarabiać w euro, polskie wojsko będzie miało samoloty i transportery zamiast antyków (tylko czy będzie miało paliwo i amunicję...)... Z drugiej - normalnemu...