Pomiatam górnikami. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nie wprost, ale usłyszałem taki zarzut od taksówkarza, byłego górnika, w rodzinnym Wałbrzychu.
Kiedyś to ja byłem ktoś - żalił się. - Teraz byle szczyl może mną pomiatać. Tu mnie zawieź, poczekaj, czemu tak późno. Człowiek nadskakuje, a i tak źle. Panowie się znaleźli.
Milczałem i zastanawiałem się, czym podpadłem, bo poza podaniem adresu nic do kierowcy nie mówiłem.
To jeszcze 50 lat mogło działać - tokował eksgórnik, gdy mijaliśmy byłą kopalnię Thorez. - Panie, ta "Solidarność" wszystko rozwaliła.
Zanim dojechałem na miejsce, dowiedziałem się, za co i gdzie powinni wisieć panowie B. i K. oraz że pan M. wcale nie jest od nich lepszy. Kilka ciepłych...